Samemu przez dziesięć miesięcy podróży. To właśnie mój gap year, który rozpoczął się blisko dwa miesiące temu. Znajduję się siedem stref czasowych od domu, przebyłem już ponad 8000 kilometrów. Podróżowałem pociągami, busami, autostopem. Spałem w gościńcach oraz korzystałem z gościny Couchsurferów. I tak naprawdę ciężko mi stwierdzić aby doskwierała mi samotność...
|
|
|
|
|
|
poprzednia 12345 następna |
|
| Strona 1 z 5 |
Będąc dalekim od prób ostatecznych podsumowań, spróbujemy rzucić światło na pewne luźne, otwarte, niejednoznaczne kwestie, które w naszych wieczornych dyskusjach nabrały pewnego klarowniejszego, bądź zaskakującego wymiaru.
Relacja z ostatnich chwil przed startem projektu "Azja 2011-Release Yourself". Celem projektu jest odkrycie azjatyckiej kultury. Brzmi banalnie? To może znalezienie żony lub lepiej pomoc azjatyckim dzieciom, w miarę naszych skromnych możliwości. Chociażby poprzez naukę języka angielskiego.
W naszym przypadku sprawa była prosta, bo myśl o podróży dookoła świata zrodziła się w naszych głowach w Maroku, gdzie się zaręczyliśmy. W zasadzie nie wyobrażamy sobie podróżowania w pojedynkę, bo jednym z głównych atutów takiego wyjazdu jest właśnie wspólne poznawanie świata i dzielenie się obserwacjami na bieżąco.
Przez świat - razem czy osobno? Też zadawałam sobie to pytanie, zanim podjęliśmy tę decyzję. Tak, jedziemy dookoła świata. Po drodze był ślub, nerwowe przygotowania lub raczej ich brak, a potem szept mamy na lotnisku: „No dziecko, jak to przetrwacie, to przetrwacie w życiu jako para wszystko“.