Skoro zajrzeliście na tę stronę, to pewnie marzycie o dalekich podróżach, przygodach w dżungli, w powietrzu i w wodzie. A może szukacie nowych wrażeń i odpowiedzi na pytanie - co jest ważne?, bo nie jest to przecież mieszkanie i samochód.
Ja zawsze marzyłam o dalekich podróżach, a na pytanie - co byś zrobiła, gdybyś wygrała w totolotka? niezmiennie odpowiadałam: wybrałabym się w podróż dookoła świata.
20 lat temu było to niewyobrażalne. Najmniejszy wyjazd za granicę był nie lada wyczynem. Moi rodzice nigdy nawet nie mieli paszportów. A ja marzyłam o podróżach, zobaczeniu na własne oczy tego, co znałam z obrazków w książkach, a także o uczeniu się języków obcych.
W wieku 22 lat, kiedy koleżanki zaczęły wychodzić za mąż z rozsądku, ja postanowiłam nie poddać się marazmowi średniej wielkości miasteczka, że praca w biurze, że stabilizacja, że emerytura: wyjechałam do Włoch jako tzw. au-pair. Podróż autokarem zajmowała 30 godzin, bo nie było jeszcze tanich linii lotniczych, a nas Polaków nie było stać na przemieszczanie samolotem. Rzym pokochałam od pierwszego wejrzenia. Ten wyjazd odwrócił moje życie o 180° i zmienił moją osobowość.
Tak zaczęła się moja przygoda

W 2003 r. wyjechałam do Londynu. W Anglii tzw. gap year jest czymś normalnym, tradycją. Młodzi Brytyjczycy po ukończeniu szkoły średniej, zanim rozpoczną studia wybierają się na gap year. Z reguły jest to ich pierwszy wyjazd samodzielny, z dala od rodziny. Wcześniej podejmują się pracy sezonowej albo w UK, albo za granicą, często w Australii po to, żeby zarobić na dalsze podróże. Często biorą udział w międzynarodowych projektach jako wolontariusze.
Uniwersytety nie postrzegają takiego roku przerwy jako przerwy w nauce, która może utrudnić podjęcie studiów; wręcz przeciwnie: chętniej przyjmują właśnie tych, którzy w CV mogą pochwalić się pierwszą pracą czy to zarobkową, czy jeszcze lepiej, w wolontariacie, doświadczeniem mieszkania w obcym kraju. Studenci wracający z gap year są przecież bardziej samodzielni, otwarci na świat, bardziej świadomi obranego kierunku studiów i tego, co chcą robić w życiu. Do tego dochodzi kontakt z językami obcymi i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Same plusy!

Gap year jest popularny nie tylko wśród młodzieży. Coraz częściej młodzi ludzie, po wielu latach pracy w firmach i korporacjach też decydują się na pół czy rok przerwy. Firmy rozumieją, że po pewnym czasie pracownik wypala się, traci zapał i inspirację udzielenie mu urlopu, żeby mógł spełnić swe marzenia o podróżach, spróbować czegoś nowego może być dużą korzyścią dla firmy, gdyż po kilku miesiącach przerwy wróci do firmy szczęśliwy, pełen zapału i nowych pomysłów.
Miejmy nadzieję, że u nas w Polsce gap year też niebawem stanie się popularny.
Tak więc spotkałam mnóstwo młodych Anglików, którzy objechali świat dookoła i uwierzyłam: skoro oni mogą, to ja też mogę!
Uwierzyłam, że wcale nie trzeba być milionerem, żeby podróżować po świecie. W Anglii istnieje mnóstwo biur i organizatorów podróży przeznaczonych dla GAPowiczów: wycieczki objazdowe w 15 osobowych grupach do egzotycznych miejsc, propozycje organizacji pozarządowych dla wolontariuszy, kursy języków obcych połączone z pracą w wolontariacie z możliwością zamieszkania z innymi wolontariuszami lub z lokalną rodziną. Bardziej odważnych namawiam oczywiście do kupienia biletu, dobrego plecaka i wyruszenia na własną rękę – wszędzie znajdziecie podróżujące bratnie dusze.
Autor tekstu: Monika Szyszłowska, w 2007 wyruszyła z Londynu w podróż z plecakiem dookoła świata
www.monika-szyszlowska.com




