| Spis treści |
|---|
| Mieszczuchy w drodze |
| Pomysł |
| Realistycznie patrząc |
| Wszystkie strony |
Nie jesteśmy wytrawnymi podróżnikami, nie jesteśmy backpackerami, nie jesteśmy ludźmi, którzy kochają góry, łąki i lasy aż tak bardzo, aby cały godzinami łazić po nich w strugach deszczu i w porywistym wietrze. Jesteśmy zwykłymi, codziennymi ludźmi z miasta dziećmi komercji. Parą, która korzystając z dobrodziejstw komercyjnego świata jednocześnie wkurza się na jego niedobrodziejstwa.
Jesteśmy, tak jak wielu innych, uwikłani w wygodne, ale ograniczające nas zasady rządzące karierą zawodową i pracą w korporacji.
Praca sprawia nam wiele frajdy, dużo się uczymy, ale boimy się, że jak już wpadniemy w tryby machiny to ciężko się będzie wydostać... W sumie to już wpadliśmy i to zaraz po studiach. Praca w korporacji nigdy nie była naszym marzeniem. Jakoś tak wyszło, a później nawet okazało się, że nieźle nam idzie :) Nie chcemy dla pracy rezygnować z marzeń i ŻYCIA. Bo co to za życie - 8-19 w biurze. W weekend jakiś klub, zakupy, może niedaleki wyjazd i...znowu poniedziałek. Raz w roku urlop. Egzystencja. Mamy wrażenie, ze mając po dwadzieścia kilka lat za dużo życia ucieka nam przez palce.
Koniec, basta, finito, the end. Klamka zapadła. Jedziemy dookoła świata. Na rok. Albo i dłużej. To się okaże. Szalony pomysł? Nieodpowiedzialny?



