| Spis treści |
|---|
| Nasz gap year dobiegł końca |
| Czy było warto? |
| Wszystkie strony |
W ciągu podróży doświadczasz wszystkiego dużo bardziej, szybciej i intensywniej. Ciśnie się na usta ulubiona piosenka naszego tripa amerykańskiego "Live fast, love hard, die young and leave a beautiful memory" I nie do końca chodzi o przemieszczanie się, zwiedzanie, widzenie nowych, nieznanych rzeczy. Bardziej chodzi o doświadczanie rzeczywistości innej niż wyobrażana. O konfrontację wyobrażeń, stereotypów z rzeczywistością i jako skutek - poszerzanie horyzontów. Przykładowo, Azja chyba wciąż kojarzy się wielu jako niebezpieczna i dzika. My się dziwimy - jak można tych niewielkich, przyjaznych Azjatów uważać za niebezpiecznych?
Uważamy, że w ciągu naszego nie całkiem roku doświadczyliśmy więcej niż przez kilka lat pracy. Gdyby ktoś powiedział nam 2 lata temu, że będziemy spali w Wietnamie na stacji benzynowej gdzie ludzie patrzą na nas, białych jednak z pewną wrogością, w życiu byśmy nie uwierzyli. Albo że po godzinnej batalii odkopiemy auto na plaży i zmęczeni, ale szczęśliwi będziemy jeść smażone banany i nago skakać przez ognisko. Albo, że będziemy płynąć za ręce z żółwiem w szafirowych wodach Indonezji. Albo uganiać się z naszymi indonezyjskimi przyjaciółmi za orangutanami w sumatrzańskiej dżungli… to ciężko było by nam uwierzyć.

Z doświadczeń bardziej odpowiedzialnych, finansowych cieszymy, się, że okazało się, że można sobie poradzić z pracą i mieszkaniem gdzieś daleko, w innym kraju (Australia), gdzie ludzie mówią innym językiem i chodzą do góry nogami. Siedząc w jakimś polskim biurze z wielkim sentymentem będziemy wspominać pracę w sydneyowskiej Operze czy latanie z ulotkami po przedmieściach. Takich zdarzeń było dużo i praktycznie każdy dzień eksponował nas na nowe, budujące doświadczenia. Australia bardzo nam się podobała i owszem, były niewielkie obawy, że nas wciągnie na dłużej, ale według nas ważne jest nie gdzie się żyje tylko jak się żyje. Samo miejsce nie gwarantuje szczęścia. Jeśli ktoś czuje się szczęśliwy w Polsce to raczej w Polsce mu będzie najlepiej. A nam w Polsce żyje się super. Uzmysławiały nam to niejednokrotnie napotykane przez nas znaki i zjawiska przypominające nam o osobach, które kochamy.
Razem z Moniką od października 2010 do lipca 2011 podróżowali w koło świata.
wkoloswiata.blogspot.com




