W naszym przypadku sprawa była prosta, bo myśl o podróży dookoła świata zrodziła się w naszych głowach w Maroku, gdzie się zaręczyliśmy. W zasadzie nie wyobrażamy sobie podróżowania w pojedynkę, bo jednym z głównych atutów takiego wyjazdu jest właśnie wspólne poznawanie świata i dzielenie się obserwacjami na bieżąco.
Wcześniej obydwoje odbyliśmy kilka wyjazdów w pojedynkę i dobrze wiemy, że żadna opowieść nie odda w pełni piękna przeżywanych chwil i tylko ktoś, kto był z Tobą w danym miejscu w konkretnej sytuacji, może zrozumieć wspominane emocje.
Podróżując w dwójkę, a w szczególności w więcej osób, trzeba być przede wszystkim elastycznym i otwartym na oczekiwania partnerów podróży. Jeśli obie strony są otwarte i gotowe wysłuchać partnera, bez trudu można zaplanować trasę albo na bieżąco w danej chwili zmienić kierunek jazdy.
Podczas naszego wyjazdu zdarzało już się nam podróżować z podróżnikami z innych krajów, gdy w odległych zakątkach świata splotły się nasze losy. W ten sposób przez niemal 2 tygodnie przemierzaliśmy filipiński Palawan w grupie 5-7 osób, a dżunglę Madhya Pradesh w Indiach poznawaliśmy z parą Brytyjczyków i Szwedem.
Jeśli chodzi o wspólne długoterminowe podróżowanie, to najważniejsze jest chyba zrozumienie i chęć słuchania drugiej osoby. W ciągu pół roku podróży nasze plany zmieniały się o 180 stopni już kilkanaście razy i nigdy nie było żadnych zgrzytów w tej kwestii. Nasza największa „kłótnia” do tej pory dotyczyła wyboru zdjęć do zamieszczenia w galerii znad Jeziora Inle w Birmie, ale też udało nam się ją rozwiązać w 5 minut :)
vagabundos.pl




