|
Kamil Michnol – prawnik w podróży dookoła świata, której inspiracją jest podążenie śladami polskich trampów Tadeusza Perkitnego i Leona Mroczkiewicza. Byli oni jednymi z pierwszych gapperów! W 1926r wyruszyli w trzyletnią podróż. Przez Amerykę Południową, Japonię, Indochiny, Afrykę i w końcu Europę zatoczyli pętlę wokół globu. Pracując w przeróżnych miejscach zdołali sfinansować przygodę życia. Kamil w czasie swojej podróży odwiedza te same miejsc, w których byli Perkitny i Mroczkiewicz. Próbuje skonfrontować stary świat ze współczesną rzeczywistością. A o tym jak to się udaje, można przeczytać na jego stronie www.rtw.pl.

Gdzie aktualnie jesteś i od jak dawna w drodze? Jestem w Sydney. Minęło 8 miesięcy jak wyjechałem z domu i jeszcze jakieś 18 miesięcy przede mną. Kręcę się dookoła świata i mam nadzieje ze dokręcę się szczęśliwie. Skąd pomysł na taki wyjazd? Jak wyglądały przygotowania do niego? Pomysł na RTW zrodził się kiedyś w Singapurze. Dojechałem tam lądem z Polski i zacząłem myśleć co dalej. Parę podróży juz zrealizowałem. Ta obecna jest i chyba juz zostanie największa, ale mam jeszcze w planach parę innych kierunków.
Skąd zdobyć środki na podobny wyjazd? Praca. W Polsce była to praca prawnika, w Australii jak na razie - kelnera. Czym się kierujesz, wytyczając trasę? Ciekawością świata. Po prostu jadę tam gdzie mam nadzieje zobaczyć cos fascynującego. Jest parę krajów (jak na przykład Japonia), które chciałbym zobaczyć, ale póki przerastają one moje możliwości finansowe, zostawiam je na później. Czy masz poczucie, że coś poświęcasz, z czegoś rezygnujesz? A może raczej, że żyjesz pełnią życia? No oczywiście, ze wiele poświęcam i z wielu rzeczy rezygnuje. Oprócz tych paru najważniejszych to z resztą poświęceń poszło mi łatwo. Po prostu bardzo chciałem podróżować i teraz robie to co lubię. Potem przyjdzie czas na "normalne" życie i mam nadzieje ze będę tak samo happi jak teraz. Prowadzisz bloga w czasie podróży - czym dla Ciebie jest internet w czasie podróży? Internet jest narzędziem komunikacji, czasem przyjemnością, czasem przykrą koniecznością. Travelogue ma pokazywać co widzę i gdzie jadę, kogo spotykam, ale czasem po prostu mi się nie chce pisać. Potem tego żałuje, bo rzeczy są ulotne i wrażenia szybko się wymazują z głowy. Twoje najciekawsze odkrycie kulinarne? McDonald. W Polsce podłe żarcie, ale jak się jedzie przez parę tygodni na ostrym chińskim lub indyjskim żarciu i później przyjeżdzasz do Pekinu czy innego Ahemdabadu to wiesz że dostaniesz taki sam kawał mięsa jak wszędzie indziej na świecie. No chyba, że Chiniole mielą tam psy... sam nie wiem.
Dzięki za odpowiedź i do zobaczenia gdzieś w drodze...
Zobacz również |