| Spis treści |
|---|
| Gap year w Chinach |
| Obawy i nadzieje |
| Wszystkie strony |
Od czego się zaczęło?
Był to głównie pomysł Kasi, początkowo nie do końca byłem do niego przekonany. Pracowałem już od 3. roku studiów, możliwe, że lekko wciągnęła mnie rutyna. Jednak jeśli teraz miałbym zdecydować raz jeszcze czy mamy jechać, nie wahałbym się ani chwili. Ale zacznijmy od początku.
Na V roku złożyliśmy dokumenty potrzebne do ubiegania się o stypendium. Było z tym sporo pracy: trzeba było napisać wniosek, przejść przez badania lekarskie, zdobyć listy polecające od pracowników naukowych uczelni. Jednak nasz trud się opłacił. Nie mogłem uwierzyć, kiedy Kasia otrzymała pozytywną opinię z Biura Wymiany i Uznawalności Wykształcenia. "Co? Dostaliśmy stypendium? Oboje? Do tego samego miasta? O matko… jak ja to powiem w pracy" – to były moje pierwsze myśli. Miałem w głowie mieszankę podniecenia, radości i strachu – "jak ja się tam odnajdę, czy będę w stanie się nauczyć języka, czy nie zwariuję po 10 miesiącach mieszkania wśród ludzi o tak zupełnie innej niż nasza, kulturze". Z perspektywy prawie dwóch miesięcy na miejscu muszę przyznać, że jest lepiej niż mógłbym sobie to wyobrazić.
Dlaczego Chiny?
Kasia jest już w Chinach po raz czwarty. Pierwszy swój wakacyjny wyjazd odbyła nie znając jeszcze języka. Na IV roku wyjechała na roczną naukę chińskiego do Nankinu, dawnej stolicy Chin. Odwiedziłem ją tam na przełomie kwietnia i maja 2009 roku. Dwutygodniowa podróż od Pekinu poprzez Datong, Pingyao, Nankin po Szanghaj otworzyła mój umysł mnie na nowe doświadczenia. Stąd na V roku stwierdziliśmy, że chcielibyśmy przed ostatecznym ustatkowaniem się przeżyć przygodę w postaci rocznego wyjazdu. Ponieważ Kasia chciała dalej uczyć się języka a ja stwierdziłem, że jest to dobra okazja, żeby zacząć, postawiliśmy na Chiny.
Dlaczego Kunming?
Bo to miasto liczące "jedynie 6mln" mieszkańców, stolica prowincji Yunnan, która w przewodniku Lonely Planet opisywana jest jako jedno z najpiękniejszych miejsc w Chinach. Poza tym chcieliśmy pojechać gdzieś, gdzie jest ciepło, a zima jest pojęciem nieznanym. A Kunming tłumaczy się jako "wiosenne miasto" – za chwilę listopad, a my nadal nosimy lekkie ubrania. Poza tym chcieliśmy spędzić rok z dala od wielkich miast wschodniego wybrzeża, w których zdecydowanie więcej trzeba wydać na utrzymanie.

Chińscy wspinacze, których poznaliśmy w Fuminie, 30km od Kunmingu
Czy wyjazd to poświęcenie?
Na początku tak mi się wydawało – przecież w Polsce mamy rodzinę, przyjaciół, znajomych, względnie ustabilizowane życie, pracę, pasje, które realizujemy. Czy wyjazd to rezygnacja z tego, co się miało? Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, jak się do tego podchodzi. Praca nie zając – nie ucieknie, przecież mamy jeszcze na nią całe życie. Rodzina i znajomi –będziemy tęsknić, na pewno, jednak od czego jest Internet – rozmawiamy na skype’ie, czatujemy, piszemy bloga. Jesteśmy w stałym kontakcie z najbliższymi. Pasje? Kasia wzięła buty do biegania a ja sprzęt wspinaczkowy. Już znalazłem znajomych, z którymi możemy wyjeżdżać w tereny skałkowe. Kasia ma trochę gorzej – najbliższy maraton odbywa się w Szanghaju, więc pewnie nie będzie w nim uczestniczyć. Ale nie poddaje się – ciągle szuka nowych miejsc do biegania.
Tak naprawdę wyjazd w naszym przypadku nie wiązał się z żadnym większym poświęceniem. Jedynym ograniczeniem jakie mieliśmy to bagażu – 30kg. Limit ten w pewnym stopniu jest nawet pomocny, ponieważ rozpoczyna się nowe życie z niewielką ilością rzeczy, które muszą nam wystarczyć. Uświadamia to również, jak niewiele potrzeba do normalnego funkcjonowania w codziennym życiu. Nie mamy lodówki ani pralki, ale nie przeszkadza nam to – robimy tylko niezbędne zakupy na najbliższy dzień, a pranie można zrobić u znajomych w akademiku.

Wycieczka na górę Changchong z Denisem, znajomym z Rosji
Czego oczekujemy po roku w Chinach?
Wyjeżdżając nie zakładaliśmy niczego szczególnego, nie robiliśmy dalszych planów na przyszłość. Jedyne co chcieliśmy to doświadczyć czegoś nowego, zmienić coś w swoim życiu, nauczyć się języka - ja od podstaw, Kasia szlifować swoje umiejętności. Najwspanialsze w wyjeździe jest to, że poznaje się wiele ciekawych osób, z różnych zakątków świata. Poznaje się ich podejście do życia, tradycje, kulturę, obyczaje. Dzięki temu możemy planować kolejne podróże z uwzględnieniem odwiedzin znajomych mieszkających w danym kraju.
Dopóki nie masz rodziny, kredytu i innych zobowiązań nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy dobrze poszukać w Internecie jakiegoś programu praktyk, stażu czy wolontariatu. To co będziesz robić za granicą zależy tylko od Ciebie.
O nas
Kasia – absolwentka sinologii, laureatka konkursu Hanyu Qiao, biegaczka, podróżniczka, miłośniczka gór i eksperymentów kulinarnych. Odpowiada za planowanie i logistykę naszych wojaży, służy również swoimi umiejętnościami translatorskimi.
Krzysiek – absolwent zarządzania, laureat wyróżnienia w konkursie Akademicki Mistrz Innowacyjności, wspinacz, miłośnik technologii internetowych, bloger. Odpowiada za animację wyjazdów, sprzęt i brak nudy.
gapyearinkunming.pl




