Z pamiętnika Ani uczestniczki programu AIESEC Discover India: Jestem w Indiach. Zabieram się za pisanie dopiero 3 dni po przyjeździe. Powoli odnajduję przyjemność w obcowaniu z tyloma tak różnymi odczuciami.
Uderzająca odmienność witającego mnie świata począwszy od zapachów, smaków i stężenia słodko-tłustego powietrza (mieszanka brudu, kurzu i benzyny początkowo przyprawia mnie o mdłości). Skończywszy na myciu zębów z butelki mineralnej - czuje się jak przybysz z odległej przestrzeni, któremu adaptacja do nowych warunków zajmie chwile. No i co ja tutaj robię? Mam wrażenie, że po prostu wyostrzam zmysły. Zachowując czujność, przebudzona i uważna na codzienne szczegóły życia - tłumaczę sobie, ze można przywyknąć. Gdy myślę teraz o pierwszym dniu, zetknięciu z Kalkutą, miastem kontrastów społecznych, śmieję się w duchu i dziękuje chwili, ze pozwoliła mi dojrzeć i nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Przegryźć się przez cierpki smak pierwszych obrazów i nie stchórzyć w duchu.
Decyzję o wyjeździe do Indii podjęłam w ciągu 15 minut. Wcześniej planowałam wyjechać do innego kraju, gdyż sądziłam, że w Indiach wiele się nie nauczę, a dodatkowo przyjdzie mi borykać się z różnymi niedogodnościami. W końcu pomyślałam, że praktyka z AIESEC to również możliwość przeżycia prawdziwej przygody. A robienie kariery zawsze mogę odłożyć na później ;).
Gdy zobaczyłam opis projektu o przedsiębiorczości w Kalkucie, poczułam, że muszę tam być!
Później nastąpiła już tylko co raz większa fascynacja tym krajem. Sklepiki uliczne zbudowane z tektury, uśmiechnięte dzieci, z często wyciągniętą ręką po bakszysz (datek). Dosy, czyli placki smażone na ulicach (pychotka!) podbiły moje serce. Kadzidła sprzedawane przez krążących, poobwieszanych towarem handlarzy. Ulice tętniące życiem i barwami. Dźwięki rozmów, krzyk naganiaczy, brzęczące bransoletki, klaksony.
W ciągu tych 2,5 miesięcy wspólnie z 21 osobami z różnych krajów robiłam audyt organizacyjny, przygotowywałam raport z obserwacjami i pomysłami dotyczącymi strategii rozwoju firmy, marketingu, promocji, struktury organizacji, pomagałam stworzyć stronę internetową i rekrutować nowych pracowników. Szukając dla firmy nowych technologii miałam kontakt z rynkiem chińskim i niemieckim. Pomagając rozwijać strategię firmy, miałam wgląd w raporty finansowe, co świadczy o dużym zaufaniu, którym mnie tam obdarzono. Mój zespół składał się z reprezentantów krajów takich jak: Turcja, Holandia, Tunezja, Niemcy, Kolumbia i Polska! Czuję, że zyskałam wielką 21 - osobową rodzinę, rozsianą po całym świecie.
Po zakończeniu projektu był również czas na podróże: Agra, Varanasi, Rajastan – miałam okazję odwiedzić wiele bajecznych miejsci zrealizować swoje marzenie o przejażdżce na słoniu, a także motocyklem po pustyni w Jaisalmerze. Do tej pory wspominam poczucie humoru, ciepło i bliskość ludzi, przygody, muzykę i zapachy pobudzające zmysły oraz nieoczekiwane sytuacje, którym trzeba było stawić czoła.
Z pamiętnika Ani: Sklepiki uliczne zbudowane z tektury, uśmiechnięte dzieci, z często wyciągniętą ręką po bakszysz (datek). Dosy, czyli placki smażone na ulicach, pychotka! Podbiły moje serce. Kadzidła sprzedawane przez krążących, poobwieszanych towarem handlarzy. Ulice tętniące wrzawą i barwami. Dźwięki rozmów, krzyk naganiaczy, brzęczące bransoletki, klaksony. To właśnie Indie, pełne kolorów i życia, którego ja byłam częścią przez 2,5 miesięca. Ten kraj na długo pozostanie w mojej pamięci.
Nie marnuj więcej czasu na czytanie historii innych, tylko stwórz własną. Zachęcam!
Autor tekstu: Anna,
uczestniczka programu AIESEC Discover India


