Do Chin wyjechalem na przełomie 2007 i 2008 roku, na staż roczny w ramach programu AIESEC Discover China, w trakcie którego przypadały igrzyska w Pekinie, dokładnie w roku szczura, czyli mojego znaku w chińskim horoskopie.
Wielu moich znajomych pytało mnie, czemu Chiny, to dobre miejsce na wycieczkę ale nie koniecznie na staż – a jednak, wszyscy Ci, którzy tak myślą mylą się ogromnie.
Chiny to ogromny, trzeci w rankingu światowym kraj po Rosji i Kanadzie. Olbrzymie miasta, masy ludzi, konsumujących niesamowite ilości artykułów najróżniejszego przeznaczenia. Koszty życia są w Chinach, nawet w stolicy, w której przyszło mi życ, znacznie niższe niż w Europie, nie tylko Francji czy Angli, ale niższe nawet niż w Polsce, a jednak wszyscy, którzy uważają, że Chiny są zacofane, powinni sie tam udać, wróciliby zawstydzeni.
Widziałem Pekin, Szanghaj, Shenzhen i Hong Kong, wcześniej widziałem też Paryż, Berlin, Brukselę, Warszawę, jaka rożnica? W Chinach mają wszystko to samo, tylko że więcej, wyżej, szerzej itd. Nie jest to raj, na ulicy można spotkać zarówno biznesmena z najnowszym Iphonem 3G, jak i robotników śpiących na chodniku w cieniu drzew. Za 10 PLN można zjeść obiad w restauracji, i najeść się. Ale bez problemu można też znaleźć miejsca, na bogatą kieszeń. No i setki firm, międzynarodowych, bo Chiny stały się portem światowego biznesu.
Życie w takich miastach jak Pekin czy Szanghaj pozwala spróbować życia, które na Zachodzie byłoby nieosiągalne, w firmie, jeżeli będziemy chcieli, dostaniemy na ręce więcej odpowiedzialności niż w jakiejkolwiek firmie zachodniej, w której do managera prowadzi droga przez operatora maszyny xero i ekspresu do kawy, przez dostawcę spinaczy biurowych lub głównego specjalisty od przepisywania tekstu w Wordzie.
W Chinach, w sporej firmie mającej oddziały w wielu miastach w kraju, od pierwszego dnia miałem stanowisko managera, i dawano mi zadania typowe dla takiego tytułu, nikt nie bał sie sprawdzić czy dam rade, a kiedy sie sprawdziłem, pozwolono mi piąć się w górę. Dawałem radę, wiec dano mi podwyżkę, awansowano do innego dzialu. Moja praca dała mi ogrom satysfakcji i doświadczenia, bo naprawdę brałem udział w ważnych operacjach.
Najlepsze jest jednak to, ze teraz moje CV wyróżnia sie w stercie. Roczne doświadczenie na stanowisku menedżerskim w Pekinie – sami oceńcie jak to brzmi.
Poza pracą - masa rozrywek, które w Europie mogłyby nie być na naszą kieszeń, no i nieskończone możliwości podróżowania, bowiem w Chinach jest każdy rodzaj krajobrazu: góry, pustynie, stepy, mroźna połnoc i tropikalne południe, przeludniony wschód i bezludny zachód, wszystko w jednym kraju. A jeśli postanowi sie pooszczędzać, z Chin już tylko rzut beretem do Mongolii, Wietnamu, Tajlandi, Laosu, a dla bardziej zamożnych Korea i Japonia. Jeśli kochasz zakupy, to tylko w Hong Kongu!
Kiedy natomiast wrócisz do domu, każdej nocy będą Ci sie śniły nieziemsko smaczne i równie nieziemsko tanie chińskie dania, od gotowanych na parze pierożków jiaozi, przez masę wyszukanych potraw na ostro lub słodko - kwaśno, po przysmaki takie jak kaczka po pekińsku,
którą najlepiej spróbować... w Pekinie :)
Autor tekstu: Krzysztof Jacewicz uczestnik programu AIESEC Discover China



