| Z nieznajomym w nieznane |
|
Zainspirowały nas artykuły w irlandzkiej prasie oraz książka Kingi i Chopina. Zapragnęliśmy, aby i nas poprowadził ślepy los. Po prostu rzucić wszystko i wyjechać. Zapomnieć o szarzyźnie irlandzkiej ziemi, zapomnieć kłopotach dnia codziennego, trudnym życiu polskiego emigranta. Żyć choć przez chwilę pełnią życia. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew żyjącej w monotonii rodzinie i przyjaciołom.
Odpowiadam na ogłoszenie z serwisu turystycznego: Poszukuje osoby, która pojechałaby ze mną w podróż dookoła świata.
Tak zaczyna się nasza historia z gap year! O gap year usłyszałem po raz pierwszy czytając darmowe wydanie gazety "Metro" rozdawane każdego poranka na ulicach stolicy Irlandii, Dublina. Doskonale pamiętam tamten pochmurny, deszczowy dzień. Jadąc tym samym autobusem co zwykle, tą samą co zwykle trasą, z błyskiem w oku pochłaniałem relacje osób, które opowiadały o podróży swojego życia. Na koniec punkt widzenia irlandzkich pracodawców. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że osoby powracające z takowej wyprawy okazują się bardzo dobrymi pracownikami i są chętnie przez nich zatrudniane. Mają świeży punkt widzenia, są ambitne i zdyscyplinowane. Poza tym pracują wydajniej, gdyż nie mają już pieniędzy:) To wtedy po raz pierwszy zakiełkowała we mnie myśl: dlaczego by nie?
Zarabiałem więcej, pracowałem w dobrej i renomowanej irlandzkiej firmie. Jednak pewnego dnia wstałem z krzesła i z duszą na ramieniu poszedłem do mojej przełożonej aby zakomunikować jej, że to mój ostatni tydzień w pracy.
Kilka tygodni temu, na ich zaproszenie, poleciałem do Glasgow gdzie spędziliśmy cały weekend rozmawiając na temat podróżowania po Ameryce Południowej. Starałem się pomóc im w doborze sprzętu, doradzić w kwestiach bezpieczeństwa. Tematów było wiele. Obecnie przeżywam ich podróż niemalże tak mocno jak swoją własną. Jarek i Magda odwiedzą w trakcie swej wyprawy także naszych przyjaciół, w tym Sidneya z Rio de Janeiro, który zostawił dziś wpis w mojej księdze gości niesamowitej treści:
Pomimo tego, że po powrocie nie wróciłem do tej samej pracy (ze względu na aktualna irlandzką sytuację gospodarczą), dzięki tej właśnie przygodzie dostałem kolejną posadę. Moja obecna szefowa wybrała moje CV spośród dziesiątek innych. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej oznajmiła mi, że widziała moją stronę internetową i jest pełna podziwu. Zapytała się mnie również, dlaczego wróciłem pod irlandzkie chmury. Powiedziałem wprost: zarobić pieniądze na kolejną podróż. Już wie, że jesteśmy obecnie na etapie planowania wyprawy, tym razem o charakterze charytatywnym, wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki. Tym razem nie będę musiał jednak rezygnować z pracy gdyż pomysł przypadł do gustu także dyrektorowi miejsca, w którym pracuję. Wszystko to, o czym czytałem w irlandzkich gazetach, w ogromnej mierze okazało się prawdą. Byłem zaproszony na kilka rozmów kwalifikacyjnych, podczas których więcej rozmawialiśmy o naszej podróży niż na tematy zawodowe.
Zyskałem nowych przyjaciół, nabrałem dystansu do mojego życia, na wiele spraw patrzę teraz w zupełnie inny sposób niż poprzednio. Jestem zupełnie innym człowiekiem. Nauczyłem się doceniać każdy dzień i każdą rzecz, którą posiadam. Nauczyłem się odpowiedzialności nie tylko za swoje czyny ale i za kolejną osobę, w tym przypadku za mojego towarzysza podróży. Zdobytych przeze mnie doświadczeń nie da się przeliczyć na żadne pieniądze. Odwiedziliśmy wiele miejsc, poznaliśmy wielu ludzi-generalnie zawsze nastawionych do nas przyjaźnie. Dzięki temu odzyskaliśmy wiarę w ludzi. Odkryliśmy również, że nasze życie może wyglądać zupełnie inaczej niż odliczanie godzin do momentu opuszczenia miejsca pracy. Każda z tych godzin to godzina z naszego życia, z każdą z tych godzin jesteśmy bliżej naszego końca. Każda z tych godzin jest bezcenna.
tekst i zdjęcia Jacek Stec |
Musisz się zalogować lub zarejestrować, aby dodawać komentarze.
Komentarze
Weź udział w dyskusji. (komentarzy: 0)




Myślę, że nie ma sensu opisywać Wam wszystkim krok po kroku tego, co nas spotkało, co zobaczyliśmy i co przeżyliśmy. Tego nie da się po prostu opisać w telegraficznym skrócie. Zainteresowanych
Jeżeli lubicie spotykać nowych ludzi, poznawać nowe kultury, odkrywać nowe miejsca lub jeszcze o tym nie wiecie gdyż jesteście zapracowani i nie macie czasu na nic więcej oprócz powielania stereotypów- gap year jest dla Was idealnym rozwiązaniem. Podróżując w ten sposób nigdy już nie będziecie chcieli korzystać ze zorganizowanych ofert biur podróży.
